przez Martę Kilian

5 sierpnia 2017

B.

Byłeś tu.
Między nami.
Zostawiłeś ocean łez, puste wspomnienie i dziś zapomniany ból.
Niepewną pewność.
Bez pokrycia.
Bez punktu odniesienia.
Tylko chmury zwolniły swój bieg po niebie, w tamten samotny, płaczliwy, sierpniowy dzień.

Byłeś tu, wiem to na pewno.
Byłeś, żeby rozłożyć skrzydła.
Zostawić ochronę.
Przygotować.

Byłeś w moim sercu od pierwszego momentu.
Od ciszy.
Byłeś. I zostaniesz już zawsze.
A łzy jeszcze niejednokrotnie dostrzeżesz, mój Aniele.

Jesteś blisko.
Wiem.
Ale wciąż tęsknię.




To nie wiersz.
To ból.
Bo nigdy nikomu nie mówiliśmy, że przed Geraldem ktoś już pod moim sercem był.





20 stycznia 2017

Chodź, pójdziemy tam, gdzie tchórze zawracają.
Będziemy ukrywać się przed słońcem i oddawać sobie ostatnie spojrzenie co wieczór.
Będziemy trzymać swoje dłonie przez resztę wieczności.

Mówili, poczekajcie rok.
Mówili, wydaje się wam.
Mówili, poczekajcie jeszcze trzy lata.

Po sześciu latach nie śmią podnieść głosu.


Wciąż jesteśmy o miłość dalej niż oni.


Jesteś moją dumą, mój najdroższy Waldemarze, i nigdy nie będę skromna mówiąc o Tobie.





22 listopada 2016

Nie będę do tego wracać.
Do nocy bez tchu, szeptów bez wstydu, wtuleń o świcie, spóźnionych śniadań przed pracą.
Do ognistego wzroku, obezwładniającego zapachu.
Do krótkich buziaczków na pożegnanie i powitanie.
Do uścisku dłoni, takiego na upewnienie się, że jesteśmy obok siebie.
Do bezpieczeństwa.
Do przeklętej pewności, że zawsze będziesz.

Nie będę do tego wracać.

Bo widzisz, żeby wrócić, musiałabym najpierw od tego odejść.






11 czerwca 2016

zdumienie

zdumienie


czy powinnam przystanąć?
zaczekać?
rozmyślić się?

czy czas,
który minął mnie sekundę temu
naprawdę sprowadził ten deszcz?

powinnam...?
a może to tylko wiatr,
namalował pejzaż Twoim dawnym zapachem...?



05.06.16






Nie. Nie powinnam.



Sztuka jest najgłupszą rzeczą jaką wymyślił człowiek , a skoro ją wymyślił, nie mogło jej być wcześniej. Wykreowana przez artystę na potrzebę artystów, całkowicie pozbawiona logiki. Decydują o niej gusta i guściki, na temat których się nie dyskutuje, a bez których sztuka nie ma żadnej wartości. Nikt nie jest w stanie ocenić jej sensu, bo nie istnieje. Są tylko artyści z niespełnionymi ambicjami uważający siebie za bóstwa, bo robią coś, co nikomu się nigdy nie przyda.