przez Martę Kilian

20 grudnia 2010

życzenia dla Ciebie

Dziś, kiedy wokół zabrzmiała kolęda
teraz, kiedy myśli się jednoczą

chcę Tobie życzyć więcej sekund w minucie
cichego szumu melodii gwiazd
raju pewnej opowieści
iskrzącej wyraźniej niż ten puch w mrozie
i niecierpliwego uśmiechu małego dziecka

chcę Tobie życzyć zimowego zdziwienia
bo w końcu wszystkie kolory łączą się w bieli
zamarzniętego jeziora tworzącego most

życzę też żywego płomienia świecy
braku miękkiej, cichej i zimnej obojętności
aby puste miejsce przy stole zajął stary przyjaciel
a żar miłości stopił lodową osłonę
braku łez, bo przecież rozmazują uśmiech

życzę, aby w ten wyjątkowy, zimowy wieczór
w Twoim sercu gościł gorący, letni dzień

[2009]

14 grudnia 2010

"cztery pory roku"

Zima zaatakowała.
Byłam dzisiaj na finale I konkursu poezji autorskiej "Niektórzy lubią poezję...", i udało mi się go wygrać.
A oto mój zwycięski wiersz:



cztery pory roku


szukam ciebie
pod kolorowymi liśćmi odpadłymi z drzew
jakoś tak w chmurach deszczowych
i gdzieś między wspomnieniami dawnej jesieni

szukam w głosie, sercu
nawet krótkim spojrzeniu zimowego słońca
gdzieś, gdzie tak naprawdę nigdy cię nie było
i byłeś od zawsze

szukam w każdym geście
w muzyce i w piosence
kropli majowego deszczyku na mojej dłoni
i cichym tchnieniu wiatru wczesnego lata

próbuję cię znaleźć
choć nie wiem, jak wyglądasz
czy mnie na pewno choć trochę lubisz
i chcesz chronić dalej każdej pory roku



EDIT: 06.10.2015
Przeznaczenie? Paradoks? Notka została napisana około 2 tygodnie przed poznaniem najważniejszej osoby w moim życiu.
Myślałam, że szukałam Boga. Kiedyś byłam względnie wierząca i posłuszna religii KK - jak się okazuje  - tylko aby wypełnić pustkę w sercu. Potrzebowałam oparcia.
Dziś?
Chmury, jesień, wspomnienia - jesienią przeżyliśmy jedne z najpiękniejszych chwil w naszym życiu, a deszcz - no cóż - jest dla nas najprzyjemniejszy. Uwielbiamy go. Jesień kojarzy się nam z namiętnością. Po wytęsknieniu latem, kiedy jest okropnie gorąco, lgniemy do siebie tuląc, jakby ostatnio było milion lat temu...
Zima. Zimowe słońce. Poznaliśmy się zimą... Kiedy było tak koszmarnie zimno, a my wciąż na spacerach!
Muzyka utożsamiona z osobą? Któż tak nie miał? Która para nie miała swoich ulubionych piosenek i melodii? Szukałam go, w cichym tchnieniu wczesnego lata. Zabawne, akurat wtedy, kiedy ma urodziny.
Znalazłam moją miłość. Wiem, jak wygląda, wiem, że mnie lubi i wiem, że chce mnie chronić każdej pory roku.
Znalazłam moje oparcie. Źródło jakiejkolwiek wiary.

On był, jest i będzie moim przeznaczeniem.

9 grudnia 2010

chaos?

Oto trzeci wiersz z wygranego konkursu.

***


Ktoś zaczarował ten świat
Zabija znowu niewinnych ściągając na siebie kajdany
Rzucił zły urok
Opuścił historię w milczeniu

Babka płacze
Umiera kolejne z jej dzieci urodzonych na wojnie
W bezlitosnym krzyku

I dziewczynka płacze cicho
Nie chce rozłąki między miłością a miłością
Cichej wojny wiary i ateizmu

A wszystko co pozostanie
To wspomnienia młodego serca
W czasie budowania przyszłości

Do wielu moich wierszy nie mam tytułów. Jakoś nie mam pomysłu, jak nazwać ten zlepek chaotycznych myśli. Tu o tym, tu o tamtym, a tam łączę to w całość. Całość bez jakiejkolwiek logiki, porządku i stabilności tworząca COŚ.



7 grudnia 2010

"List"

Wczoraj wychodząc ze szkoły, zaczepiła mnie p. Klaudia i powiadomiła o wygranej w konkursie literackim na skalę woj. pomorskiego. Całkiem miłe uczucie odnieść sukces za pierwszym podejściem : )



List


Zakończyłam swój spektakl
Odeszłam, kiedy Twoje życie zmyło mój makijaż
Główną rolę za mnie zagrała dublerka

Teraz idę sama
Ubrana w krwistą suknię dumy
I otulona jedynym płaszczykiem przegranej

Wiem, już nie czekasz
Grasz tak namiętnie swoją rolę
Kontynuujesz naszą scenę beze mnie

Nie znam tych ulic, tego miasta
Nigdy nie byłam tutaj nocą
W świetle dnia było inaczej

Graj dalej
Odnajdę drogę, dobrze wiesz
Tu nie ma mojego domu

Źle poprowadziliśmy ten taniec przeznaczenia
W Twoim życiu moja kurtyna opadła
Już po przedstawieniu

Przewracam kartkę dzisiejszego dnia
To wszystko przecież już było


6 grudnia 2010

delikatna hipokryzja


***

Tak bardzo w samym centrum
Że aż zupełnie niewidoczny
Tak głupi jest człowiek – ślepiec

A wśród kropel żalu, łez
Morze kłamstw i oszczerstw
Ciche szepty zdrady

Noc otuliła Cię ukryciem
Biegniesz boso, całkiem sam
Chcesz miłością poruszyć serce z koszmarów

Twoja niewinność drży w zakamarku duszy
Krzyczysz w beznamiętne oczy uśpionych marzeń
Zdeptanych i skazanych na zapomnienie

O północy cierpisz zaglądając w cierniowe serca
Nikt nie przyszedł, każdy pogardził
A Ty wyciągasz ramiona, by utulić do snu

Poparzony żarem tlących się snów
Przykryty popiołem z gwiazd za czarnym horyzontem
Wciąż chowasz kroplę nadziei

Dopiero gdy bolało, wołała
Nie potrafiłeś odrzucić siebie od siebie
Każdej części Ciebie w niej dla niej




Zgubiłam tytuł właśnie tej nocy, kiedy dokończyłam. Ten wiersz to blokada mojej weny - od około maja do października nic nie byłam w stanie napisać, nie wiedząc jak go skończyć.

EDIT: zajęłam pierwsze miejsce w konkursie poetyckim. Więcej szczegółów następnym razem : )

początek

Założyłam tego bloga, by umieścić moje utwory liryczne, które zostały już w pewien sposób opublikowane. Czasem mogę napisać częściowe objaśnienie lub okoliczności powstania, jakąś refleksję.

Zobaczymy, czy spotkam się z uznaniem czytelników, czy zostanę zmieszana z błotem.

Mimo wszystko mam nadzieję, że za pomocą moich bazgrołów zadam wam choć jedno pytanie.
Sztuka jest najgłupszą rzeczą jaką wymyślił człowiek , a skoro ją wymyślił, nie mogło jej być wcześniej. Wykreowana przez artystę na potrzebę artystów, całkowicie pozbawiona logiki. Decydują o niej gusta i guściki, na temat których się nie dyskutuje, a bez których sztuka nie ma żadnej wartości. Nikt nie jest w stanie ocenić jej sensu, bo nie istnieje. Są tylko artyści z niespełnionymi ambicjami uważający siebie za bóstwa, bo robią coś, co nikomu się nigdy nie przyda.