przez Martę Kilian

6 grudnia 2010

delikatna hipokryzja


***

Tak bardzo w samym centrum
Że aż zupełnie niewidoczny
Tak głupi jest człowiek – ślepiec

A wśród kropel żalu, łez
Morze kłamstw i oszczerstw
Ciche szepty zdrady

Noc otuliła Cię ukryciem
Biegniesz boso, całkiem sam
Chcesz miłością poruszyć serce z koszmarów

Twoja niewinność drży w zakamarku duszy
Krzyczysz w beznamiętne oczy uśpionych marzeń
Zdeptanych i skazanych na zapomnienie

O północy cierpisz zaglądając w cierniowe serca
Nikt nie przyszedł, każdy pogardził
A Ty wyciągasz ramiona, by utulić do snu

Poparzony żarem tlących się snów
Przykryty popiołem z gwiazd za czarnym horyzontem
Wciąż chowasz kroplę nadziei

Dopiero gdy bolało, wołała
Nie potrafiłeś odrzucić siebie od siebie
Każdej części Ciebie w niej dla niej




Zgubiłam tytuł właśnie tej nocy, kiedy dokończyłam. Ten wiersz to blokada mojej weny - od około maja do października nic nie byłam w stanie napisać, nie wiedząc jak go skończyć.

EDIT: zajęłam pierwsze miejsce w konkursie poetyckim. Więcej szczegółów następnym razem : )

4 komentarze:

Anonimowy pisze...

Ja w tym wierszu doszukuje się opowieści o ludziach którzy starają się być inni od reszty, zachować swoje emocje uczucia w zgiełku życia i anonimowości teraźniejszego świata. I wciąż łudzących się nadzieją...a czym, że byłby człowiek bez niej?

Patrycja pisze...

Nic nie rozumiem, ale to na pewno dobry wiersz ;D

Janina pisze...

Jakiś taki ciut drastyczny moim zdaniem, choć w większości jest nie na moją głowę. Bardzo podoba mi się ostatnia zwrotka.

Anonimowy pisze...

wiesz, rozumiem co napisałaś...
Smutne ... prawdziwe właśnie takie powinny być wiersze ;)*

Prześlij komentarz

Sztuka jest najgłupszą rzeczą jaką wymyślił człowiek , a skoro ją wymyślił, nie mogło jej być wcześniej. Wykreowana przez artystę na potrzebę artystów, całkowicie pozbawiona logiki. Decydują o niej gusta i guściki, na temat których się nie dyskutuje, a bez których sztuka nie ma żadnej wartości. Nikt nie jest w stanie ocenić jej sensu, bo nie istnieje. Są tylko artyści z niespełnionymi ambicjami uważający siebie za bóstwa, bo robią coś, co nikomu się nigdy nie przyda.