przez Martę Kilian

14 grudnia 2010

"cztery pory roku"

Zima zaatakowała.
Byłam dzisiaj na finale I konkursu poezji autorskiej "Niektórzy lubią poezję...", i udało mi się go wygrać.
A oto mój zwycięski wiersz:



cztery pory roku


szukam ciebie
pod kolorowymi liśćmi odpadłymi z drzew
jakoś tak w chmurach deszczowych
i gdzieś między wspomnieniami dawnej jesieni

szukam w głosie, sercu
nawet krótkim spojrzeniu zimowego słońca
gdzieś, gdzie tak naprawdę nigdy cię nie było
i byłeś od zawsze

szukam w każdym geście
w muzyce i w piosence
kropli majowego deszczyku na mojej dłoni
i cichym tchnieniu wiatru wczesnego lata

próbuję cię znaleźć
choć nie wiem, jak wyglądasz
czy mnie na pewno choć trochę lubisz
i chcesz chronić dalej każdej pory roku



EDIT: 06.10.2015
Przeznaczenie? Paradoks? Notka została napisana około 2 tygodnie przed poznaniem najważniejszej osoby w moim życiu.
Myślałam, że szukałam Boga. Kiedyś byłam względnie wierząca i posłuszna religii KK - jak się okazuje  - tylko aby wypełnić pustkę w sercu. Potrzebowałam oparcia.
Dziś?
Chmury, jesień, wspomnienia - jesienią przeżyliśmy jedne z najpiękniejszych chwil w naszym życiu, a deszcz - no cóż - jest dla nas najprzyjemniejszy. Uwielbiamy go. Jesień kojarzy się nam z namiętnością. Po wytęsknieniu latem, kiedy jest okropnie gorąco, lgniemy do siebie tuląc, jakby ostatnio było milion lat temu...
Zima. Zimowe słońce. Poznaliśmy się zimą... Kiedy było tak koszmarnie zimno, a my wciąż na spacerach!
Muzyka utożsamiona z osobą? Któż tak nie miał? Która para nie miała swoich ulubionych piosenek i melodii? Szukałam go, w cichym tchnieniu wczesnego lata. Zabawne, akurat wtedy, kiedy ma urodziny.
Znalazłam moją miłość. Wiem, jak wygląda, wiem, że mnie lubi i wiem, że chce mnie chronić każdej pory roku.
Znalazłam moje oparcie. Źródło jakiejkolwiek wiary.

On był, jest i będzie moim przeznaczeniem.

1 komentarz:

lady_flower123 pisze...

Wiersz bardzo fajny :)

Prześlij komentarz

Sztuka jest najgłupszą rzeczą jaką wymyślił człowiek , a skoro ją wymyślił, nie mogło jej być wcześniej. Wykreowana przez artystę na potrzebę artystów, całkowicie pozbawiona logiki. Decydują o niej gusta i guściki, na temat których się nie dyskutuje, a bez których sztuka nie ma żadnej wartości. Nikt nie jest w stanie ocenić jej sensu, bo nie istnieje. Są tylko artyści z niespełnionymi ambicjami uważający siebie za bóstwa, bo robią coś, co nikomu się nigdy nie przyda.