przez Martę Kilian

31 marca 2011

wariacja na temat problemów

To wszystko za proste.

Nie ma komplikacji w życiu. Każde wygląda tak samo. Człowiek niestety posiada sentymenty, które go gubią i powodują trudność w podejmowaniu decyzji.

Czasami ciężko jest zacisnąć zęby i zamknąć usta, kiedy dusza krzyczy...

To przecież jest takie zabawne...

20 marca 2011

wariacja na temat czasu

Wieczorami myślę nad czymś, czego nie było a mogło być. Myślę nad rozwojem wydarzeń zeszłego tygodnia, miesiąca, roku. Wspominam ostatnią pełnię księżyca i sen sprzed wielu lat, który utkwił mi w pamięci. Wracam do czegoś, co teraz jest już tak po ludzku bez znaczenia, i kiedy zdaję sobie z tego sprawę, zaczynam myśleć o przyszłości. To, kim będę jest równie bez znaczenia jak wczorajsza poranna kawa z cynamonem, której nie zdążyłam nawet zrobić. Pytanie, jaka będę w tym, w czym będę musiała być.
Marzenia. Setki, miliony marzeń łączące się nieodłącznie z przyszłością. Wszystko zostaje takie przykryte mglistą tajemnicą, a dzisiejsza noc zadaje mi kolejne pytanie.
Zastanawiam się jednak, dlaczego mimo upływu czasu i wydarzeń, słowa raz rzucone w przestrzeń nie ulatują, a wracają. Przypominają o swoim istnieniu, a Ty, chcąc czy nie, musisz postąpić zgodnie z sumieniem, bo znowu nadejdzie ten sam sen. Znowu będzie taka sama noc pod inną datą.
Wszystko pozostanie tajemnicą. Nigdy nie chciałam tego, co mam teraz. Nigdy się o to nie troszczyłam. To przyszło samo, zapukało i po prostu zapytało "potrafisz jeszcze kochać to, co masz?".
Każde słowo wróciło budząc tęsknotę. Każde słowo, które rzucam w przestrzeń, wróci.
Widzę, jak bardzo się zmieniłam na przestrzeni lat, miesięcy, tygodni... dni. Z każdym dniem budzi się coś nowego. Kiełkuje inne uczucie, zdobywam nowe doświadczenie dające początek czemuś nowemu.
Przecież dzisiaj odchodzi w zapomnienie, a jutro może nie nadejść.

Czas jest takim tajemniczym przeciwnikiem...
Sztuka jest najgłupszą rzeczą jaką wymyślił człowiek , a skoro ją wymyślił, nie mogło jej być wcześniej. Wykreowana przez artystę na potrzebę artystów, całkowicie pozbawiona logiki. Decydują o niej gusta i guściki, na temat których się nie dyskutuje, a bez których sztuka nie ma żadnej wartości. Nikt nie jest w stanie ocenić jej sensu, bo nie istnieje. Są tylko artyści z niespełnionymi ambicjami uważający siebie za bóstwa, bo robią coś, co nikomu się nigdy nie przyda.