przez Martę Kilian

14 października 2011

wariacja na temat samotności

... a jeśli coś powstaje już pokruszone, zgniecione, połamane?

Jesiennymi nocami, gdy szczególnie uporczywie dokucza mi bezsenność, zastanawiam się, czym jest samotność. Jaką niezrównaną siłą, że boi się jej niemal cała ludzkość, jakie ma zasoby, że wszyscy chcą od niej uciec? Czym ona jest, że potrafi wkraść się i wydrapać dwie połówki pomarańczy tak, że później nie są w stanie znowu się dopasować?
Ludzie tak samotności ulegają. Zmieniają się pod nią, robią samotni, tęsknią...!
Właśnie. Tęsknią. Czy samotność może być tęsknotą?
W końcu kiedy tęsknimy za kimś (ewentualnie czymś), nic nam nie jest w stanie wypełnić pustego miejsca w serduszku (głowie). Nie jesteśmy w stanie sami sobie poradzić. To nas zmienia...
Zmienia...
Wdziera się w nas i szarpie wnętrzności na kawałki. Szatkuje i rozdziera. A my, nie wiedząc co się dzieje, po prostu się zmieniamy. Tak troszkę nie do poznania.
Nie chcemy być sami. Nie chcemy być opuszczeni. Zawsze musimy mieć kogoś obok.

Jak w ciemności.
W ciemności także chcemy kogoś obok. Tak często boimy się tego, co może się czaić... w naszych wyobraźniach. A skoro tak się dzieje...

Samotność to my. To nasze myśli, pragnienia, to jak powinno być i jak jest. Samotność to NIC INNEGO niż CISZA. Cisza tak pełna, że można usłyszeć własne myśli. Najbardziej srogi, smutny i troskliwy głos.
Tylko dlaczego tak się jej bać?
Przecież w samotności tak wiele spraw zostaje rozwiązanych. Tak wiele zapoczątkowanych, niszczonych. To tylko my. Dlaczego mamy bać się samych siebie, skoro powinniśmy potrafić żyć w zgodzie z sobą?

A co ze mną?
Kocham samotność. Uwielbiam ten cichy głosik, który podpowiada mi co zmienić, a co zachować.
Nie chcę uciekać przed nią. Przecież ona jest pierwszą, która naprawdę mnie pokochała w całości i nie patrząc na wady... ;)

Sztuka jest najgłupszą rzeczą jaką wymyślił człowiek , a skoro ją wymyślił, nie mogło jej być wcześniej. Wykreowana przez artystę na potrzebę artystów, całkowicie pozbawiona logiki. Decydują o niej gusta i guściki, na temat których się nie dyskutuje, a bez których sztuka nie ma żadnej wartości. Nikt nie jest w stanie ocenić jej sensu, bo nie istnieje. Są tylko artyści z niespełnionymi ambicjami uważający siebie za bóstwa, bo robią coś, co nikomu się nigdy nie przyda.