przez Martę Kilian

10 listopada 2011

przerywnik listopadowy

Być może właśnie za tym tak tęskniłam. Za wieczorami ciągnącymi się w nieskończoność, cynamonem, wanilią i gorącą czekoladą.
Być może to wszystko już mnie nie będzie dotyczyło. Czas bawi się ze mną w berka. Jak zwykle, to ja gonię.
Być może to co mam wystarczy, aby dojść do celu. Pragnienia tak poróżniły marzenia, ale przecież nigdy nie klasyfikowałam je na gorsze i lepsze, ważne, ważniejsze i nieistotne.
Być może nie mam już nic do ukrycia. W końcu oddając wszystko, zyskuje się siebie; bez kłamstw, niedomówień i wątpliwości.

Wszystko będzie zupełnie inaczej, niż było dotychczas. Zostało tak niewiele czasu, i wciąż za dużo. To dopiero przede mną.

Czekam na początek.



Sztuka jest najgłupszą rzeczą jaką wymyślił człowiek , a skoro ją wymyślił, nie mogło jej być wcześniej. Wykreowana przez artystę na potrzebę artystów, całkowicie pozbawiona logiki. Decydują o niej gusta i guściki, na temat których się nie dyskutuje, a bez których sztuka nie ma żadnej wartości. Nikt nie jest w stanie ocenić jej sensu, bo nie istnieje. Są tylko artyści z niespełnionymi ambicjami uważający siebie za bóstwa, bo robią coś, co nikomu się nigdy nie przyda.