przez Martę Kilian

20 grudnia 2011

"Słabość"

Słabość


nawet gdy uśpisz mi duszę
płonącym głosem
wiesz dobrze, że nie zatańczę

gubię się w odmęcie muzyki
każdej, pojedynczej nucie
granej Twoim sercem

moja suknia do niej tak pasuje
niecierpliwie leży na moim ciele
podkreślając zagubienie

nagle płynę prowadzona Twoim ramieniem
jako jedyny Kopciuszek świata
stawiam krok w Twoim sercu

zatrzymujesz się tuż przy moich ustach
obezwładniasz oddechem
każesz mi tonąć w swoich oczach

uśpiłeś wszystkie zmysły
pragnieniem czarując marzenie
każdy ruch odbija się echem nocy

odurzyłeś rozum i uwiodłeś myśli
kolorem milczenia zakląłeś moją wolę
musiałeś wiedzieć, że z Tobą zatańczę


Jeden z 3 wygranych wierszy na powiatowym II Konkursie Poezji Autorskiej.



4 grudnia 2011

wariacja na temat niepewności

Chciałabym zasnąć. Zanurzyć się w głębokim przekonaniu, że słońce więcej mnie nie poparzy, a mróz nie będzie szczypał w policzki.

Cisza jest tak rozmaitą kryjówką; poszukiwaną, budzącą lęk i niechcianą. Zazwyczaj pragnę jej całym sercem - ukryć się w ciszy, z dala od wszystkich przyziemnych sytuacji. Tylko ja i on, który już w styczniu ukrył mi samotność. W ciszy. W płonących oczach.

Czasami tak ciężko nie zauważyć niepewności. Rzeczywistość, w której żyję, wymierza siarczysty policzek za każdym razem, każąc zapomnieć o moim schronieniu. Zapewniając, że to tylko ułuda.

Czasami musimy zmierzyć się oko w oko z niepewnością, a przez to - bezsilnością. Niepewnością dotyczącą rzeczywistości. Na ile ona nas dotyczy, na ile jest rzeczywista, jak bardzo dotyczy nas. Często nie jestem w stanie sobie odpowiedzieć, uciekając. A wtedy rodzi się bezsilność. Nic nie możemy zrobić. Nigdzie nie możemy uciec. Bezsilność nasila małą niepewność - wielką niewiadomą.

Nie wystarczy sama walka. W walce zawsze ktoś musi ucierpieć.
Nie wystarczy silna wola. Ktoś musiałby się jej poddać.
Czasami potrzeba czegoś, co rozgrzeje nasze pragnienia do działania, i przez co będziemy w stanie zdobyć to, czego pragniemy. Bez strat.

Chore mrzonki idealistki przekonanej o tym, że świat jeszcze może być piękny.


Sztuka jest najgłupszą rzeczą jaką wymyślił człowiek , a skoro ją wymyślił, nie mogło jej być wcześniej. Wykreowana przez artystę na potrzebę artystów, całkowicie pozbawiona logiki. Decydują o niej gusta i guściki, na temat których się nie dyskutuje, a bez których sztuka nie ma żadnej wartości. Nikt nie jest w stanie ocenić jej sensu, bo nie istnieje. Są tylko artyści z niespełnionymi ambicjami uważający siebie za bóstwa, bo robią coś, co nikomu się nigdy nie przyda.