przez Martę Kilian

10 grudnia 2012

wariacja na temat przyszłości

Grudzień.
Miesiąc, na który zawsze czekałam od 1 stycznia do 30 listopada. Zawsze tak wiele wtedy myślałam, pisałam, mazałam. Zawsze tak wiele samotności wlewałam do siebie, tak, żeby wystarczyło na kolejne 11 miesięcy.
1 stycznia... 

A co jeśli przyszłość nie istnieje? W końcu żyjemy teraz. W rzekomej przyszłości też będzie TERAZ, więc jak możemy powiedzieć, że dziś to przyszłość, skoro już teraz jest przeszłością?
To oznaczałoby, że przeszłość stanowi znaczną większość, bo każda sekunda nas oddala od teraźniejszości, a wtedy nasze życie składa się z przeszłości...
Właściwie, co za różnica?

Moja przeszłość zaczęła się, kiedy jego uścisk dłoni zakończył się pocałunkiem.
Przestałam czekać na grudzień. 






Przecież nie mogłam go tak po prostu nie kochać...


_________________


this little girl, that you were used to crush
she has already died 

23 listopada 2012

przerywnik listopadowy


Do mojej najdroższej M.



To ta sama, zimowa mgła w listopadzie.

Rozdano karty. Mogłam się spodziewać, że już gdzieś widziałam tę opowieść, jaką wysnuła ironia losu.
Widziałam to, kiedy grałam jedną z głównych ról. Tuż przy Tobie.
A późniejsze sceny miesięcy tylko powiększały wagę, jaką miałam dla Ciebie. Wtedy mogłoby się to wydawać być dziwne, jak można jeszcze bardziej połączyć pączek z kwiatem, ale dzisiaj...

Ech. Dzisiaj.
Jedynie wszystko do mnie tak mocno wraca, tak woła o Twój uśmiech, bo kiedy śmiejesz się, wszystko staje się takie kolorowe, szczęśliwe, prawdziwe. Wtedy czuję, że żyję, że to nie jest tylko złudny sen... choć paradoksalnie czuję się, jakbym śniła.

Dla mnie to były kamienne schody donikąd, jednakże... W czasie tej wędrówki nauczyłaś mnie, jak mam żyć, co mam robić, aby być szczęśliwa i dawać to szczęście innym.  I oddam Ci je. Pomnożone przez własną wartość.






Wiesz, tak łatwo było o tym wszystkim zapomnieć...

22 października 2012

wariacja na temat szczęścia

Nie, nie zapytam już nigdy więcej "dlaczego". Wiem już, że odpowiedzi na te pytania nie istnieją, zupełnie jak szczęście...
Wycieram słodkimi słowami każde błędne pytanie. Zapomnę, jak wiele sensu z nich straciłam przez jedną sprzeczność, której ulegam, bo jak mogę być szczęśliwa nie wierząc w szczęście?
Okazuje się, że mogę, i to wręcz banalnie prosto. Nie tylko szczęście może sprawić, że człowiek (albo kobieta) stają się szczęśliwi. Zresztą, jaki sens ma pisanie o czymś tak nieistniejącym jak szczęście? Wszystko, co otacza przegniłą ludzkość to ich działania trafne dla innych bardziej albo mniej. Określenie człowieka (albo kobiety...) szczęśliwej jest nadzwyczaj wygodne, jeśli ludzie są na tyle niegłupi alby zrozumieć, że moje szczęśliwe życie jest wynikiem podejmowania decyzji, moich, tych, które tylko ja mogę podjąć. Czy są trafne? Absolutnie nie. Nie są i nie muszą być. Przynajmniej dla Ciebie.





Tak. Chciałam tym powiedzieć, że wszyscy "nieszczęśliwi" ludzie są tak niedorzeczni, że aż śmieszni.

23 września 2012

przerywnik wrześniowy

Cisza.
Przepaście stały się takie małe, a skały takie lekkie.
Światy zamieniły się ze sobą, nic już nie będzie tak chłodne, jak niekończące się sny.
Z resztą, niekiedy chłód jest przyjemny. Niekiedy.

Jesień. Moja ukochana, słodka, chłodna, radosna i spokojna jesień.
Wszystko co chciałam, jest tu. 
Tak wiele marzeń zostało spełnionych...



Teraz wiem. Cierpienie okazało się być ceną szczęścia.



2 sierpnia 2012

...

Co ja mogłam kiedykolwiek wiedzieć o rozdarciu,  zagubieniu, odpowiedzialności i strachu?
Myślałam, że nauczyłeś mnie jak radzić sobie z emocjami. Byłam pewna, że uspokoiłam się przy Tobie, że już dzisiaj nie będę płakać w miejscu, gdzie nie mógłbyś otrzeć moich łez. 
Ale ja tylko zamykam oczy.
Nie powinnam tego czuć.
Wiem.
Ta wiedza nic nie zmienia.




I tak odnajdziemy się we wszystkim i wszędzie, przecież to takie proste; nie trzeba ani tego przewidywać ani o tym myśleć.
Ach, ta wspaniała, jedyna miłość dwojga narzeczonych, która w piękno zmienia najtrudniejszą sytuację.


Jeszcze narzeczonych.


15 lipca 2012

przerwynik lipcowy

Czasami jest zbyt ciężko poukładać słowa w sensowne zdania. I chyba nawet lepiej. 
Nie sądziłam, że to tak się potoczy. 
A jednak... będę w tym szczęśliwa, zupełnie jak wy.
Od zawsze uważam, że miłość jest jedna, tylko emocje wpływają na jej cechę. 
Nie umiem o tym więcej napisać. 
Rozdziera mnie.



" Czuję co się święci... Opętał ich zły duch! Dam głowę, że w tym naszym trio zostanie tylko dwóch... "



23 czerwca 2012

przerywnik czerwcowy


Jak to jest, być stworzonym z marzeń?

Bardzo prosto. Po prostu się jest i tyle. Fakt, apetyt wciąż ogromny, ale najbardziej drakońskie diety można przejść z niewielkim wysiłkiem. Chociaż trzeba przyznać, nie jest to proste jestestwo pod jednym względem. Wszystko musi się dziać po mojej myśli, inaczej jest zbyt ciężko, aby dalej coś zrobić. Jeden element. Słabe ogniwo. A wtedy nie żyjesz, a wegetujesz, blada jak ściana, bez jedzenia, picia, cynamonowej kawy, chęci do istnienia. Jednakże - tak się stanie, kiedy zabraknie ci silnej woli. A ktoś, komu w końcu brakuje silnej woli, staje się zwykłym człowiekiem stworzonym z prochu, nie z marzeń. Jeśli marzenia cię nie zmienią i wciąż będziesz się nimi kierować nieważne, co by się wydarzyło, to nie utracisz swojej woli.





Jak jest pięknie, jak wspaniale, gdy rzeczywistość potyka się o marzenia i bez ich pomocy nie może wstać ani się utrzymać...

Nie wierzę w szczęście.
To tylko ja.
Byle do września...


8 maja 2012

"Avalon"


Avalon


chcę cię przeprosić
ale tylko tymczasowo
nie wykupiłam licencji na szczerość
prawie jak na życie w innym świecie
bo mam tylko jeden który stworzyłam
jego dłońmi

tak jak wtedy
gdy w śniegu pozostał właśnie ten ślad
a usta rozsmakowały się w pierwszym dniu miłości
swojej własnej krainie
nieśmiertelnej
przez pocałunek stycznia

nie zerwałam jabłka z zakazanego drzewa
płaczę tylko z wiosną
słodkim pocałunkiem
dlatego chcę cię przeprosić
ale tylko na chwilę
i tak, byś nie usłyszał






Nie. Nie spodziewałam się, że ten wiersz wywalczy mi II miejsce na Ogólnopolskim Konkursie Mickiewiczowskim. Chociaż możliwe, że liceum ze Słupska faworyzuje uczestników z pobliża, kto wie? ;)

18 kwietnia 2012

"Oczekiwanie"

Oczekiwanie


czekam
tylko czasami serce bije zbyt szybko

najpiękniejszą symfonię dokończył wiatr
wiatr, potykający się o jesienne liście
szepcący cicho o swojej wolności

to dla niego tak proste
nigdy nie znudzony śmiercią lata
akompaniuje jesiennemu koncertowi ciszy

tysiące lat czekania na tamtą chwilę
zbyt późną na samotność myśli
czas przestać tęsknić za czernią słońca

na kamiennych schodach donikąd
znowu tabliczka z drogowskazem:
życie podąża inną drogą, niż symfonia marzeń jesieni

czekam
tylko czasami serce staje bez ostrzeżenia








Tylko że serce nie staje tak po prostu. Musi być powód.
Minęło tyle czasu. Tyle czekania, gniewu, smutku, płaczu. I jeszcze raz gniewu.
Zrozum, nie trzeba umrzeć, aby być w piekle. Czasem gdy umrzesz, czujesz ulgę. Wiem, bo już coś we mnie umarło. Nie żałuję. Czuję się lepiej. Mam więcej siły o nieżywą część emocji.
Więcej sił, aby spełnić to marzenie.
Już nie czekam.
Wszystko mam.




Im dalej w chemię, tym więcej fizyki! Jeszcze troszkę i matura. Chemia absorbuje wszystkie moje zasoby cierpliwości i siły. No i czasu. Nie czuję jego upływu... I na nic go nie mam. A jeszcze tyle do zrobienia...

21 marca 2012

przerywnik marcowy

Chwilami zastanawiam się, jaki sens ma oczekiwanie. Chcę jak najszybciej przeskoczyć do niedalekiej przyszłości, choć tak odległej.
Jestem zmęczona pokonywaniem czasu i udowodnianiem sobie do czego zmierzam.
Im więcej znajduję odpowiedzi na duszące pytania, tym więcej ich powstaje.
Zawsze istnieje coś w zanadrzu, co każe mi zastanawiać się, czym naprawdę są żywioły żyjące wewnątrz nas.
Czuję się wykorzystywana przez szczęście.
Nie zdaję sobie sprawy z tego, że już nigdy nie czeka mnie noc w strachu.
Odpoczywam wierząc, że nic nie ma prawa się zmienić.
Jestem wolna sama w sobie, przez co zniewoliłam siebie moimi myślami.
Poranki w innym świecie, tym lepszym, do którego odchodzę.

Może właśnie z tego biorą się moje najpiękniejsze sny...



... ale dlaczego częściej miewam koszmary?

2 marca 2012

wariacja na temat miłości

Miłość. Tak nurtujące zjawisko pojawiające się nagle i przewracające życie do góry nogami… (?!?!)
Miłość. Ostatnio usłyszałam, że jeśli kochasz, nigdy nie skrzywdzisz, a jeśli zrobisz to nieświadomie to przecież przeprosisz, będzie ci cholernie głupio i ta cudowna wściekłość na siebie do następnego dnia, jeśli nie dłużej, nie pozwoli ci żyć normalnie.
Miłość nie może się narodzić. Nie wiem, kto wymyślił tak wielką bzdurę, że „z czasem da się pokochać”. Nie da się. Można się przyzwyczaić i zrezygnować z myśli, że znajdziemy kogoś innego wartego naszych uczuć. Z czasem to oczywiste, że nie przetrwa. Może trwać nawet 20 lat, ale i tak się rozsypie. Są granice, których przekroczenie grozi rozsypką wszystkiego wokół. Taka emocjonalna bomba próżniowa.
Coś w tym przeznaczeniu jest, bo kiedy spotkasz tego jedynego, dowiesz się o tym od razu. Mówi się, że od miłości do nienawiści jeden krok, ale tylko po części to prawda, ponieważ wiesz na poczekaniu, że albo go znienawidzisz albo pokochasz. Nie musisz znać drugiej wersji twierdzenia od razu aby się o tym przekonać, to prawda. Tu chodzi bardziej o pewność, że ta osoba nie jest obojętna twojemu skromnemu serduszku, bo jest coś, co łączy je z serduszkiem tego mężczyzny, tego tak okropnego, który cię zainteresował!
Kto wie, co was łączy? Nie możesz wykluczyć przecież tej samotności, kiedy oglądaliście pełnię księżyca razem – choć osobno. Znając się doskonale – choć o sobie nie wiedząc. To proste – za czymś się tęskniło. Niezmiernie, koszmarnie i okropnie tęskniło, a ta piękna tęsknota minęła od razu, kiedy ta osoba się pojawiła w twoim życiu. Wypełniła miejsce w pustym, choć otoczonym milionem osób serduszku.
Kiedy wzrok się spotka, wszystko będzie jasne. To właśnie ta osoba. Jedyna. Zrywasz znajomość ze światem dotychczasowym i chwytasz się kurczowo tej jednej osoby, która okazuje się być wszystkim. Całym światem. Osoba, dla której miejsce grzałaś w serduszku od ZAWSZE…
Więc jak ta miłość mogła się narodzić właśnie w jakimś określonym czasie?
Miłość to coś więcej niż zamykana w walentynkową bombonierkę i miłosną piosenkę parodia. To coś znacznie więcej...

Tak. Jestem cholernie szczęśliwa. Oszukuję się codziennie że bardziej nie mogę, choć poranki jak zwykle mnie zaskakują i pokazują, w jak wielu kwestiach się mylę.
A najlepsze jest to, że mam pewność na nieśmiertelność mojego szczęścia.
Przecież miłość jest nieśmiertelna...






Notka wykazuje moją wspaniałą i najcudowniejszą, acz subiektywną opinię.

3 lutego 2012

"Czwartek jesieni"

Czwartek jesieni



Filiżanka ciepłej herbaty
z pocałunkami przesłodzonych marzeń
i drżący płomień świecy pod zamarzniętym niebem
migocący blaskiem radości wspomnień

jako prezent od namiętności tylko dla mnie
z tak wielką ciszą jesiennych nocy
ciętą na strzępy za każdym razem
cichym śmiechem

bo jestem tak szczęśliwa, że kiedyś o tym zapomnę
uśpię nadzieję częstując ją gorzką herbatą
i odurzę dymem zgaszonej świecy
tak po prostu - na dobranoc...



Drugi wygrany wiersz z II konkursu Poezji Autorskiej.

PS: udanej miłości od święta :*


9 stycznia 2012

wariacja na temat nieznanego

Do C.

Tak wiele się zmienia. Nieustannie.
A może pozostaje nietknięte, tylko to ja patrzę inaczej? Ciemność tak się rozjaśniła, koszmar zdążyłam pokochać, w wiarę zwątpiłam, raj okazał się być piekłem, a wieczność minęła jak sekunda...?
Nie znałam tego wcześniej - mój cień jednak obserwował wszystko z boku, a później przekazał mi swoje spostrzeżenia. Poznałam obie strony księżyca; ciemną, której nikt nie widuje i jasną, widoczną każdej pełni.
Być może właśnie to, czego nie znamy wydaje się być piękne, a po poznaniu zmienia się w coś gorszego. Niestety, byłoby zbyt pesymistycznie, na moje szczęście. Kolejny raz uderzyłam głową w mur, obaliłam ponownie moją idiotyczną teorię dotyczącą cudowności rzeczy nieznanych!
Stale chcę coś odkrywać. Jakieś kolejne emocje, które targają człowiekiem, czyniąc go marionetką emocji, uczuć i pragnień. I zapragnęłam czegoś jak jeszcze niczego na świecie.
Zapanować nad tym, co panuje nad człowiekiem.
I wtedy, w takiej krótkiej chwili pożądania władzy nad samą sobą, dotknęłam całym ciałem świadomości, że znam coś, i nigdy nie uda mi się zapanować nad tym. Czasami coś tak prostego, coś tak oczywistego i zwykłego uderza tak swoją potęgą i siłą, że miażdży.

Nie potrafię przestać kochać.
Nie chcę.

Nawet, kiedy zarażasz mnie swoją teorią sznurka i samoistnego rozwiązania życia, nie przestanę. Nie chcę.

Albo kiedy tak Ci marudzę, bo brakuje mi moich 185 centymetrów szczęścia.
Nie chcę.

Może warto nie poddać się i walczyć o nieznane? Nie wszystko, co poznajemy musi być brzydkie... Może rzeczywiście, druga strona księżyca skrywa raj?


Sztuka jest najgłupszą rzeczą jaką wymyślił człowiek , a skoro ją wymyślił, nie mogło jej być wcześniej. Wykreowana przez artystę na potrzebę artystów, całkowicie pozbawiona logiki. Decydują o niej gusta i guściki, na temat których się nie dyskutuje, a bez których sztuka nie ma żadnej wartości. Nikt nie jest w stanie ocenić jej sensu, bo nie istnieje. Są tylko artyści z niespełnionymi ambicjami uważający siebie za bóstwa, bo robią coś, co nikomu się nigdy nie przyda.