przez Martę Kilian

21 marca 2012

przerywnik marcowy

Chwilami zastanawiam się, jaki sens ma oczekiwanie. Chcę jak najszybciej przeskoczyć do niedalekiej przyszłości, choć tak odległej.
Jestem zmęczona pokonywaniem czasu i udowodnianiem sobie do czego zmierzam.
Im więcej znajduję odpowiedzi na duszące pytania, tym więcej ich powstaje.
Zawsze istnieje coś w zanadrzu, co każe mi zastanawiać się, czym naprawdę są żywioły żyjące wewnątrz nas.
Czuję się wykorzystywana przez szczęście.
Nie zdaję sobie sprawy z tego, że już nigdy nie czeka mnie noc w strachu.
Odpoczywam wierząc, że nic nie ma prawa się zmienić.
Jestem wolna sama w sobie, przez co zniewoliłam siebie moimi myślami.
Poranki w innym świecie, tym lepszym, do którego odchodzę.

Może właśnie z tego biorą się moje najpiękniejsze sny...



... ale dlaczego częściej miewam koszmary?

2 marca 2012

wariacja na temat miłości

Miłość. Tak nurtujące zjawisko pojawiające się nagle i przewracające życie do góry nogami… (?!?!)
Miłość. Ostatnio usłyszałam, że jeśli kochasz, nigdy nie skrzywdzisz, a jeśli zrobisz to nieświadomie to przecież przeprosisz, będzie ci cholernie głupio i ta cudowna wściekłość na siebie do następnego dnia, jeśli nie dłużej, nie pozwoli ci żyć normalnie.
Miłość nie może się narodzić. Nie wiem, kto wymyślił tak wielką bzdurę, że „z czasem da się pokochać”. Nie da się. Można się przyzwyczaić i zrezygnować z myśli, że znajdziemy kogoś innego wartego naszych uczuć. Z czasem to oczywiste, że nie przetrwa. Może trwać nawet 20 lat, ale i tak się rozsypie. Są granice, których przekroczenie grozi rozsypką wszystkiego wokół. Taka emocjonalna bomba próżniowa.
Coś w tym przeznaczeniu jest, bo kiedy spotkasz tego jedynego, dowiesz się o tym od razu. Mówi się, że od miłości do nienawiści jeden krok, ale tylko po części to prawda, ponieważ wiesz na poczekaniu, że albo go znienawidzisz albo pokochasz. Nie musisz znać drugiej wersji twierdzenia od razu aby się o tym przekonać, to prawda. Tu chodzi bardziej o pewność, że ta osoba nie jest obojętna twojemu skromnemu serduszku, bo jest coś, co łączy je z serduszkiem tego mężczyzny, tego tak okropnego, który cię zainteresował!
Kto wie, co was łączy? Nie możesz wykluczyć przecież tej samotności, kiedy oglądaliście pełnię księżyca razem – choć osobno. Znając się doskonale – choć o sobie nie wiedząc. To proste – za czymś się tęskniło. Niezmiernie, koszmarnie i okropnie tęskniło, a ta piękna tęsknota minęła od razu, kiedy ta osoba się pojawiła w twoim życiu. Wypełniła miejsce w pustym, choć otoczonym milionem osób serduszku.
Kiedy wzrok się spotka, wszystko będzie jasne. To właśnie ta osoba. Jedyna. Zrywasz znajomość ze światem dotychczasowym i chwytasz się kurczowo tej jednej osoby, która okazuje się być wszystkim. Całym światem. Osoba, dla której miejsce grzałaś w serduszku od ZAWSZE…
Więc jak ta miłość mogła się narodzić właśnie w jakimś określonym czasie?
Miłość to coś więcej niż zamykana w walentynkową bombonierkę i miłosną piosenkę parodia. To coś znacznie więcej...

Tak. Jestem cholernie szczęśliwa. Oszukuję się codziennie że bardziej nie mogę, choć poranki jak zwykle mnie zaskakują i pokazują, w jak wielu kwestiach się mylę.
A najlepsze jest to, że mam pewność na nieśmiertelność mojego szczęścia.
Przecież miłość jest nieśmiertelna...






Notka wykazuje moją wspaniałą i najcudowniejszą, acz subiektywną opinię.

Sztuka jest najgłupszą rzeczą jaką wymyślił człowiek , a skoro ją wymyślił, nie mogło jej być wcześniej. Wykreowana przez artystę na potrzebę artystów, całkowicie pozbawiona logiki. Decydują o niej gusta i guściki, na temat których się nie dyskutuje, a bez których sztuka nie ma żadnej wartości. Nikt nie jest w stanie ocenić jej sensu, bo nie istnieje. Są tylko artyści z niespełnionymi ambicjami uważający siebie za bóstwa, bo robią coś, co nikomu się nigdy nie przyda.