przez Martę Kilian

22 grudnia 2013

przerywnik grudniowy


Ten rok zmienił nasze życie całkowicie.
Teraz... może być tylko lepiej.






Serce za bardzo przywiązuje się do istot, które i tak odejdą.

23 listopada 2013

przerywnik listopadowy

Nie.
Nigdy nie podejrzewałam siebie o aż taki nawał emocji i uczuć, szczególnie tych coś wnoszących, pozytywnych.

Razem ruszyliśmy po nasze zwycięstwo. Razem je witaliśmy. Razem.
Naprawdę, nigdy nie sądziłam, że można być aż tak szczęśliwym, że nieprzespane noce i niekiedy zdenerwowanie owocować będzie akurat w ten sposób...



1038 / 140 / 16 

Same dni szczęścia :-)

31 października 2013

przerywnik październikowy

Kolejny miesiąc dobiegł końca. Dzień za dniem, jesteśmy coraz dalej początku, coraz więcej zapominam, coraz bardziej byłam przekonana, że wiem już wszystko co powinnam.
Sama w sobie.
Bez potrzeby.

Zmieniliśmy się.
Aż za bardzo na lepsze.
Tak się cieszę, że dopiero teraz następuje początek.





Znałam Cię.
Tak przynajmniej myślałam każdego dnia, do dzisiaj, od tysiąca dni.

11 września 2013

przerywnik wrześniowy

Powietrze pachnie jesienią.

Kolejny rok, w którym będę wstawać o świcie tylko po to, aby rozkoszować się widokiem pierwszych, złocistych promieni słońca z mleczną kawą z czekoladą i cynamonem. Moją kawą spokoju.

Dwa lata temu byłam ciekawa, dlaczego czułam pewne ostrzeżenie. Dziwny niepokój, truciznę, która zakłócała rozkoszowanie się spokojem jesieni. Z perspektywy dni  wszystko stało się takie jasne, klarowne. Nadchodzi czas, w którym będę musiała przejść na drugą stronę mostu, wrócić i spalić go. Bez pustki w oczach, bez wspomnień. 
Spalę wszystko zimnym płomieniem. 
Mój mały, zimny płomień, którego bestie nigdy nie zniosą.
Jeszcze rok temu czułam żal. Rok temu to bolało, krwawiło, było wciąż szarpane. 
Nadchodzi czas, w którym oddam to, co powinnam.

Ale dzisiaj...


... dzisiaj tylko dopiję kawę, uśmiechnę się i musnę ustami mój ukochany spokój.

19 sierpnia 2013

przerywnik sierpniowy

Nie widzę żadnego dnia sprzed 2011 roku. Skutecznie wymazuję wszystko z pamięci zostawiając tylko te wspomnienia,  które warto zachować.

Najpiękniejsze dwa i pół roku mojego życia, w ciągu których narodziłam się i zapragnęłam całą sobą żyć.
Dzisiaj wiem, że życie ma smak tylko wtedy, kiedy je z kimś dzielisz, kiedy można żyć razem, spijać każdy uśmiech z kroplami deszczu i razem czekać. Nie potrafiłabym żyć inaczej.




i tak naprawdę nie chcę

23 lipca 2013

przerywnik lipcowy

Jakim prawem przyznawanie się do błędów to oznaka słabości, skoro to pierwszy krok ku potędze, i dlaczego znaczna większość ludzkości tej potęgi najzwyczajniej unika?


To jest właśnie początek, na który czekaliśmy. W zasadzie, to o dziewięćset dni za długo.
Zabawne, że nam nigdy nie brakuje powodów do oczekiwań...




Nareszcie moje imię do mnie pasuje.


27 czerwca 2013

przerywnik czerwcowy


Świat wciąż będzie szukał własnych, lepszych, bardziej idealnych definicji, zupełnie zapominając, że nie wszystko przecież da się zamknąć jakże wybrakowanych i ograniczonych słówkach.

Próbować trzeba, prawda?



I to by było na tyle z opowieści pt. Szaleństwa Panny Marty. 

30 maja 2013

przerywnik majowy



... komu by się chciało w ogóle chcieć cofać czas i podejmować te jakże właściwe i rozważne decyzje, a przy okazji, tańczyć w rytm czyjejś ulubionej muzyki?






27 kwietnia 2013

przerywnik kwietniowy



W bajce miałabym długą, jasną suknię, pantofelki ze szkła, misternie upięte włosy. W rzeczywistości miałam zwykłe bojówki, glany, starą, ulubioną bluzkę i poplątane, rozpuszczone włosy.
W bajce byłby w rozmaitej szacie, z mieczem u boku, porywając mnie do tańca tak, że wszystkim zaparłoby dech w piersiach. W rzeczywistości był w swojej ulubionej koszuli, bez uzbrojenia, a tańczymy śmiejąc się, kiedy nikt nie patrzy.
W bajce bylibyśmy tacy ograniczeni. W rzeczywistości jesteśmy najszczęśliwsi, najpiękniejsi, najbardziej zakochani...





Nie pytał, czy może. 
Po prostu ukradł mi serce.

5 marca 2013

wariacja na temat bólu szczęścia

Utracić sens swojego szczęścia... Zgubić je, choć jest codziennością. Zapomnieć, pozwolić zakłócić je, nie potrafiąc poradzić sobie... z nim samym. Czy z nadmiaru szczęścia można stać się nieszczęśliwym?
Dlaczego wtedy jeszcze łatwiej poddać się tęsknocie, smutku, żalowi?

To takie okropne, że czasem i w szczęściu trzeba uronić kilka(set) łez... Ale one są wtedy jakieś takie inne. Smutek tak inaczej smakuje. Tak... szczęśliwiej. Jest to poczucie, że to tylko chwilowe, zaraz znowu wróci wszystko do "normalności"...

Nie rozumiem tego.
Ból, który mi zadajesz swoją nieobecnością jest inny. Łzy płyną inaczej.
Uwielbiam ten ból, który pozwalasz mi poznać. Dzięki niemu wiem, że wszystko jest jak być powinno...

Kiedy znowu mury zaczną opadać, kiedy będziesz je zbierać gołymi rękami - znowu będę.
Zawsze będę.
Wyrwę z Twojego serca wszystko, co będziesz chcieć odbudować, z każdą, najmniejszą pozostałością.
Jedyne, co będzie Cię później boleć, to ten sam ból, który czujesz zarówno Ty jak i ja.





Mamo, dlaczego ta tęsknota musi tak bardzo boleć?





6 lutego 2013

wariacja senna

Nie wszystko ma swój początek i nic nie ma swojego końca, mimo, że nawet wieczność musiała się kiedyś zacząć... 
Jak ze snami. To przecież oczywiste, że nieszczęśliwa osoba będzie śnić pięknie, o lepszych, innych czasach, czymś, o czym myśli, chce, marzy, a ta szczęśliwa, jak na złość, będzie budzić się z gorącymi, mokrymi policzkami, tylko po to, by zostać utuloną przez swoje Szczęście raz jeszcze do snu. 

Przyzwyczaiłam się do koszmarów...






... i nigdy nie sądziłam, że na tak wiele pytań będzie w stanie odpowiedzieć jeden, poranny pocałunek


17 stycznia 2013

przerywnik styczniowy



Było rozpalone marzenie zapisane w śpiewie ptaków
Tuliło każdą piękną chwilę ciepłym oddechem
Gwiazdy zazdrościły tego blasku skrycie
I mim nagle zaniemówił:
Nie widział jeszcze tyle emocji wypowiedzianych milczeniem

Oczy śmiały się słonecznymi promieniami
Ciała pozostawały w bliskiej oddali
Uczucia ukryły się gdzieś w duszy  miłości
A każda nuta łączyła się w melodię ich imion

Serce kryształowym biciem zmieniło rytm więzi i namiętności
Radość malowała pejzaż brylantem łez
W ciszy samotności wiatr nucił ich wspólną pieśń

Był heroizm młodzieńczego marzenia w  oddechu
Przy którym każdy bohater był utkany ze snu





a teraz usiądź, weź głęboki wdech i powiedz mi, o co tak naprawdę walczysz, moja C. ?

Sztuka jest najgłupszą rzeczą jaką wymyślił człowiek , a skoro ją wymyślił, nie mogło jej być wcześniej. Wykreowana przez artystę na potrzebę artystów, całkowicie pozbawiona logiki. Decydują o niej gusta i guściki, na temat których się nie dyskutuje, a bez których sztuka nie ma żadnej wartości. Nikt nie jest w stanie ocenić jej sensu, bo nie istnieje. Są tylko artyści z niespełnionymi ambicjami uważający siebie za bóstwa, bo robią coś, co nikomu się nigdy nie przyda.