przez Martę Kilian

5 marca 2013

wariacja na temat bólu szczęścia

Utracić sens swojego szczęścia... Zgubić je, choć jest codziennością. Zapomnieć, pozwolić zakłócić je, nie potrafiąc poradzić sobie... z nim samym. Czy z nadmiaru szczęścia można stać się nieszczęśliwym?
Dlaczego wtedy jeszcze łatwiej poddać się tęsknocie, smutku, żalowi?

To takie okropne, że czasem i w szczęściu trzeba uronić kilka(set) łez... Ale one są wtedy jakieś takie inne. Smutek tak inaczej smakuje. Tak... szczęśliwiej. Jest to poczucie, że to tylko chwilowe, zaraz znowu wróci wszystko do "normalności"...

Nie rozumiem tego.
Ból, który mi zadajesz swoją nieobecnością jest inny. Łzy płyną inaczej.
Uwielbiam ten ból, który pozwalasz mi poznać. Dzięki niemu wiem, że wszystko jest jak być powinno...

Kiedy znowu mury zaczną opadać, kiedy będziesz je zbierać gołymi rękami - znowu będę.
Zawsze będę.
Wyrwę z Twojego serca wszystko, co będziesz chcieć odbudować, z każdą, najmniejszą pozostałością.
Jedyne, co będzie Cię później boleć, to ten sam ból, który czujesz zarówno Ty jak i ja.





Mamo, dlaczego ta tęsknota musi tak bardzo boleć?





Sztuka jest najgłupszą rzeczą jaką wymyślił człowiek , a skoro ją wymyślił, nie mogło jej być wcześniej. Wykreowana przez artystę na potrzebę artystów, całkowicie pozbawiona logiki. Decydują o niej gusta i guściki, na temat których się nie dyskutuje, a bez których sztuka nie ma żadnej wartości. Nikt nie jest w stanie ocenić jej sensu, bo nie istnieje. Są tylko artyści z niespełnionymi ambicjami uważający siebie za bóstwa, bo robią coś, co nikomu się nigdy nie przyda.