przez Martę Kilian

17 grudnia 2014

Za czym tęskni serce, które otrzymało już wszystko, o czym marzyło?
O czym myśli gwiazda tuląca się do ciemnego sklepienia nocy?
Gdzie odpływają marzenia, które już się spełniły?
Czy płomień może mieć duszę?
Czy życie to sen, czy snem jest życie?


26 listopada 2014

Dni będą dalej uciekać, herbata stygnąć, mróz szczypać.
Nic się nie zmieni.


Nic się zmienić nie powinno.

13 października 2014

Anioły, demony...

... a najgorszy jest i tak człowiek.



"Szczerze powiedziawszy, nie jestem w stanie określić, czy moja miłość to nie przypadkiem jakiś faustowski pakt z demonem. Taki pociągający, namiętny i zdecydowany. Jest przy mnie, wspiera, jako pierwszy biegnie by zniszczyć wszystko, co zakłóci w najmniejszym stopniu mój spokój, patrzy takim spragnionym wzrokiem... Wszystko jakby w zamian za pochłonięcie duszy w czeluście piekielne.... Chociaż ostatecznie, Lucyfer nie chciał tylko służyć komuś niżej postawionemu niż on sam, nie musi więc do końca być zły. Był najbardziej człowieczy ze wszystkich aniołów, tylko tyle. On natomiast, jest najbardziej demoniczny ze wszystkich ludzi, i tak długo jak jestem z nim, każde piekło będzie dla mnie niebem."









10 września 2014

"Wspomnienie"

wspomnienie



wtedy też płonęły jasno gwiazdy
nawet ta na wschodnim niebie
skradziona w swoim samotnym śnie
przy zapachu mokrych róż

i biel zimy złączyła niezgrabnie dłonie
dając  tylko to, co mieliśmy
kilka ciepłych uśmiechów i mroźnych słów
płonące serca w spojrzeniu

mamy aż jedno marzenie do spełnienia
błyszczące w świetle uśmiechniętych łez
i ozdobione cieniem dusz
 tańczących tak beztrosko na ścianie









czyli od rozpaczy po bezgraniczną radość


21 sierpnia 2014

wazon z kwiatami

Zamknięty umysł, brak możliwości.

Muszę w końcu wyjść naprzeciw siebie, spojrzeć na powłokę mojej duszy i uwolnić to, co chce wyjść, ale nie potrafi samo.



Już wiem, czemu nie znoszę ciętych kwiatów. Zawsze są w wazonach, które są stworzone, aby reprezentować ich piękno. Dopasowane do nich, muszące wyglądać nieskazitelnie ze szklaną powłoką. A kiedy ona się stłucze - kawałeczki nie mogą się pozbierać, aby wyglądać tak nieskazitelnie jak w nich. Miliard kawałków nigdy nie sklei się w całość tak, aby nic nie było widoczne. Zawsze będzie ślad. Miliard śladów. Jeden wielki tatuaż cierpień.


Twoja głowa to twój najlepszy sprzymierzeniec... albo najgorszy wróg.





cierpię

17 lipca 2014

wariacja wieczorna

"To tak, jak z pewnością. Kiedy spotykasz mężczyznę, wiesz od razu czy to osoba z którą coś cię łączy. Może to wpływ tej samej pełni księżyca latem, kiedy nie znając się leżeliście na trawie czując, że czegoś w sercu brakuje, albo kąpieli w morzu tego samego wieczoru, na tej samej plaży wciąż nie wiedząc o sobie. Nie wiadomo skąd jest ta pewność, że się znacie i że to właśnie siebie szukaliście. To się pojawia w tym samym momencie, kiedy pierwszy raz spojrzycie sobie w oczy. Wiesz, że kochasz i tyle, bez zbędnych ceregieli."




4 lipca 2014

przerywnik lipcowy

Herbata się kończy, droga do kuchni taka daleka, a głos Raya Wilsona jak zawsze kojący, w piosence która od ponad 4 lat jest nieustannie na mojej liście odtwarzania, czyli "Constantly reminded". Moja ulubiona piosenka. Zdecydowanie i bezsprzecznie.
Uwielbiam. Mogę słuchać wiecznie. Piosenka, którą czuję, choć nie przeżyłam (i nie przeżyję) jej historii. Piosenka napisana sercem, która do serca trafia, przynajmniej taką mam nadzieję. Jeśli to błąd, niech nikt mnie nie wyprowadza nigdy z tego błędu.


Czytaliście Bestię, prawda? Nienawidzę tego wiersza. Dodałam go tylko ze względu na wieczne marudzenie mej kochanej Ch. i faktu, że był już publikowany. Pamiętam, kiedy był pisany. Pamiętam siebie zamkniętą w łazience, płaczącą z bólu i tęsknoty, której nawet mój Ukochany nie potrafił we mnie naprawić. Tęsknoty za poczuciem bezpieczeństwa. Za prawdziwym, kochającym swoją rodzinę ojcem, nie tym tyranem, tą bestią która jeszcze przed moim przyjściem na świat wybrała kogoś innego...
Czasami słuchając "constantly reminded" myślę o nim. O człowieku, przez pryzmat którego byłam oceniana całe życie, który powinien być symbolem bezpieczeństwa, a został znakiem największego zagrożenia. Jego twarz w mojej głowie. Mój strach. Niechęć. Obrzydzenie. Nienawiść. Stracone lata.
Nie mam "smaków dzieciństwa". Nienawidzę wspomnień z dzieciństwa. Nienawidzę swojej młodości. Nienawidzę wszystkich sekund przed poznaniem mojej miłości życia.

Całe życie desperacko szukałam kogoś, kto mógłby mi pomóc siedząc przy mnie, mieć do kogo uciec w nocy kiedy znowu się to zacznie. A kiedy myślałam, że znalazłam - myliłam się. Ale dzięki temu poznałam kogoś takiego naprawdę...
Jest mi żal. Tylko żal. Mogłam te lata przeżyć lepiej, z moimi przyjaciółmi i rodziną. Co jak co, ale rodzinę (tatusia nie wliczam, oczywiście)  i przyjaciół mam wziętych prosto z marzeń. Dla nich mogłabym to przeżyć jeszcze raz. Poród też. Nawet milion razy... jeśli tylko miałabym znowu jego dłoń do trzymania, a właściwie, to palce do łamania... :-)

I znowu spadło na moje nieustanne szczęście. Na mężczyznę, który jest dla mnie największym poczuciem bezpieczeństwa.  No i cóż z tego, jak wg "amerykańskich naukowców" zostało nam pół roku miłości, trzeba korzystać! :-)

Nauczyłam się o tym mówić.
Nie tęsknię już za wyimaginowanym, prawdziwym, kochającym ojcem.






Czas nie leczy ran. 
Czas zabija nadzieję. 

24 czerwca 2014

"Bestia"


Wiersze pisze się ręką drżącą z radości i podekscytowania (szczególnie ma matematyce w liceum, o tak, wtedy też powstała "Słabość" która wygrała konkurs) albo trzęsącą się ze strachu w środku nocy... 



Bestia


Może ty też nie mogłeś spać tamtej nocy
liczyłeś gwiazdy przeklinając mój los
czekałeś na niezasłużone przeprosiny
i głaskałeś puste miejsce po sercu

mam ci tak niewiele do powiedzenia
nauczyłam się tłumić mój gniew
bo przecież jesteś tak ułomny
kierujesz się instynktem i rządzą

a ja miałam zniewolone marzenia
zwłoki spokoju zabite ze szczególnym okrucieństwem
krwawiące wersy ułożone w lata
duszący talent, który tobą zawsze gardził

żalu nie zmienią twoje łzy nad swoim losem
bo to ja cię skrzywdziłam walcząc o życie
uciekając przed twoimi demonicznymi oczami
wrzaskiem i  bliską śmiercią

widzisz, chyba nie nauczyłam się wybaczać
daltonistycznie unikałam czerni ciebie
jedynego obojętnego i winnego
zbyt wielu łez, samotności, terroru

ty tylko przeszedłeś z tryumfem
nad rozpaczą, strachem, przemocą
a serce wciąż obiecuje spłakane
nigdy więcej nie umierać

o tym wszystkim zapomnę
zgubię to w białym puchu obojętności
kiedy twoje puste sumienie spłonie
ogniem, którym się chełpiło

być może wtedy  uklękniesz
i  zauważysz
że idę z podniesioną głową obok twojej porażki
wybaczę tyle straconych żyć

oskarżam cię
właśnie dzisiaj i na zawsze
za milion jeden wierszy
z dedykacją do rozpaczy

[2012]





Wiersz ten był na konkursie Mickiewiczowskim w 2012 roku, w którym Avalon zajął 2 miejsce w Polsce. 



już nigdy nie usłyszysz ode mnie żadnych wymuszonych życzeń, tato.





30 maja 2014

przerywnik majwowy

W czasie mojego pobytu w Ustce, u Mamy, rozmawiałam na pewien temat z kilkoma osobami. Skojarzyłam kilka faktów, i naprawdę poważnie we mnie trafił fakt, że w życiu każdego jest ktoś, kogo będziemy wspominać całe życie, żałować że się nie spróbowało, myśleć co by było gdyby wybrać właśnie ją/jego...
To jest straszne. Młodzi ludzie mają wpajane przez starszych że nie można kierować się tylko sercem i wybierają źle, wciąż tęskniąc za tą jedną jedyną miłością, myśląc o niej przez resztę życia. Starsi, którzy radzą, zamiast naprawić swój błąd i powiedzieć wprost - "źle wybrałem/am, nie zrób jak ja, trzeba kierować się sercem, bo do końca życia będziesz go/ją wspominał/a jak ja", zachęcają do powielania swoich błędów...

W życiu każdego ktoś taki jest. W moim też... jednakże, jak zwykle,  jestem wyjątkiem.
Gdybym to właśnie z NIM nie spróbowała, gdybym zamknęła moje serduszko i skuła łańcuchami kiedy krzyczało i rwało się w JEGO stronę... Nigdy, przenigdy byśmy sobie tego nie wybaczyli. A teraz? Mała zamiana serduszek i już, szczęście dożywotnie i miłość wiecznie wieczna, najpiękniejsza i najcudowniejsza, która ma swój owoc, jedyny, prawdziwy, powstały i zrodzony nieskończoną miłością!

Czy naprawdę, mogę chcieć więcej od życia?




Waltan.
W tym słowie zaklęłam cały mój świat...

17 kwietnia 2014

gołębie na szachownicy

Posty o małżeństwie zostały usunięte. Po dogłębniejszych przemyśleniach i rozmowie z drugą połówką stwierdziłam, że nie ma sensu pokazywać prawdy ludziom ślepym albo zbyt ograniczonym aby ją zrozumieć, bo przyjmowanie bezkrytycznie  cudzego punktu widzenia jako własne przeczy rozwojowi.  Jaskiniowcom emocjonalnym życzę rychłego wynalezienia ognia miłości i w razie ewentualnych pytań proszę skontaktować się imiennie w celu wymiany zdań przy herbacie tudzież kawie, a nie z zza bezpiecznej osłony internetu :) 

Nikt z moim zdaniem zgadzać się nie musi.

23 lutego 2014

przerywnik lutowy

Im życie prostsze  i szczęśliwe, tym trudniej cokolwiek konkretnego o nim powiedzieć. 
Dowiedziałam się, że z czasem się zmieniliśmy. Okropnie i strasznie.
W zasadzie, jedyne o czym mogłabym pisać, to jacy jesteśmy razem szczęśliwi, i że jednak przeznaczenie istnieje, że poznaliśmy się całkiem przypadkiem u ludzi, którzy są teraz dla nas tak bardzo bez znaczenia. 
I to jest to.
Przeznaczenie.

To takie romantyczne sobie tak wszystko tłumaczyć pięknymi słówkami. Trochę tego romantyzmu niech zostanie, bo przecież można się zanudzić uśmiechami prosto w oczy, uściskaniem z rana i na wieczór, słowami o jedynej miłości, o oczekiwaniu tylko na siebie, niespodziewanymi pocałunkami w ciągu dnia i wciąż szybkim biciem serca...




Żartowałam. To się nigdy nie znudzi.

10 stycznia 2014

przerywnik styczniowy

Herbata smakuje tak inaczej niż kilka lat temu...

Pamiętam tyle świtów, w czasie których marzyliśmy, aby kiedy zaśniemy, w końcu się obudzić obok siebie. Pamiętam tyle nocy, w których rozdzierała nas tęsknota i te okropne, najdłuższe 9 kilometrów na świecie. Pamiętam tyle przykrych chwil, w których jako jedyny potrafił mi pomóc uspokoić każdą myśl i spojrzeć trzeźwo i chłodno na fragmenty jako całość.
Pamiętam, że kiedyś samotność znaczyła dla nas zupełnie coś innego, niż dziś.

A dzisiaj? Dzisiaj osobno jesteśmy zagubieni, bo kto to widział, tak się zżyć z ukochaną osobą i dzielić dalej życia, nie łączyć? Nie umiem być sama. Nie znoszę, kiedy jest daleko. Nawet kiedy wiem, kiedy wróci, ja wciąż tęsknię...

Tak wiele bitew za nami. Tak wiele zwycięstw. I tyle jeszcze wojen do rozpętania i wygrania. Tylko że - walczymy razem. Bez tarczy. Nie pokażemy żadnej słabości. Z dwoma mieczami ruszamy po nasze zwycięstwo. Miłość nigdy nie była ani ślepa, ani słabością. 
Nigdy.




They will see
We'll fight untill eternity
Come with me
We'll stand and fight together
Through our strength
We'll make a better day tomorrow
We shall never surrender








Sztuka jest najgłupszą rzeczą jaką wymyślił człowiek , a skoro ją wymyślił, nie mogło jej być wcześniej. Wykreowana przez artystę na potrzebę artystów, całkowicie pozbawiona logiki. Decydują o niej gusta i guściki, na temat których się nie dyskutuje, a bez których sztuka nie ma żadnej wartości. Nikt nie jest w stanie ocenić jej sensu, bo nie istnieje. Są tylko artyści z niespełnionymi ambicjami uważający siebie za bóstwa, bo robią coś, co nikomu się nigdy nie przyda.