przez Martę Kilian

24 czerwca 2014

"Bestia"


Wiersze pisze się ręką drżącą z radości i podekscytowania (szczególnie ma matematyce w liceum, o tak, wtedy też powstała "Słabość" która wygrała konkurs) albo trzęsącą się ze strachu w środku nocy... 



Bestia


Może ty też nie mogłeś spać tamtej nocy
liczyłeś gwiazdy przeklinając mój los
czekałeś na niezasłużone przeprosiny
i głaskałeś puste miejsce po sercu

mam ci tak niewiele do powiedzenia
nauczyłam się tłumić mój gniew
bo przecież jesteś tak ułomny
kierujesz się instynktem i rządzą

a ja miałam zniewolone marzenia
zwłoki spokoju zabite ze szczególnym okrucieństwem
krwawiące wersy ułożone w lata
duszący talent, który tobą zawsze gardził

żalu nie zmienią twoje łzy nad swoim losem
bo to ja cię skrzywdziłam walcząc o życie
uciekając przed twoimi demonicznymi oczami
wrzaskiem i  bliską śmiercią

widzisz, chyba nie nauczyłam się wybaczać
daltonistycznie unikałam czerni ciebie
jedynego obojętnego i winnego
zbyt wielu łez, samotności, terroru

ty tylko przeszedłeś z tryumfem
nad rozpaczą, strachem, przemocą
a serce wciąż obiecuje spłakane
nigdy więcej nie umierać

o tym wszystkim zapomnę
zgubię to w białym puchu obojętności
kiedy twoje puste sumienie spłonie
ogniem, którym się chełpiło

być może wtedy  uklękniesz
i  zauważysz
że idę z podniesioną głową obok twojej porażki
wybaczę tyle straconych żyć

oskarżam cię
właśnie dzisiaj i na zawsze
za milion jeden wierszy
z dedykacją do rozpaczy

[2012]





Wiersz ten był na konkursie Mickiewiczowskim w 2012 roku, w którym Avalon zajął 2 miejsce w Polsce. 



już nigdy nie usłyszysz ode mnie żadnych wymuszonych życzeń, tato.





Sztuka jest najgłupszą rzeczą jaką wymyślił człowiek , a skoro ją wymyślił, nie mogło jej być wcześniej. Wykreowana przez artystę na potrzebę artystów, całkowicie pozbawiona logiki. Decydują o niej gusta i guściki, na temat których się nie dyskutuje, a bez których sztuka nie ma żadnej wartości. Nikt nie jest w stanie ocenić jej sensu, bo nie istnieje. Są tylko artyści z niespełnionymi ambicjami uważający siebie za bóstwa, bo robią coś, co nikomu się nigdy nie przyda.